Byc moze zastanawiala sie w tej chwili, czy jest cos, czego boi sie Strzemiñski. Ala parsknela przytrzymujac reka policzek. Bolal ja ciagle, zwlaszcza kiedy sie smiala. Ty chyba za wczesnie wstales! - martwila sie matka. Ja tego Ola na oczy nie widzialem. Owszem, Mada opowiadala mi o nim i na odleglosc chlopak wydawal sie nawet sympatyczny. Siedzielismy przy oknie. Mariola odsunela zaslone i wyjrzala na ulice. Spojrzalem i ja. Przed Lajkonikiem stal skuter.
|
|
|
|
Apartament Zabuska w Supraślu Polecamy noclegi 3 os. Cena 80 os.
Obiekt: solarium, plac zabaw, wygodne łóżko, koc, kuchnia, śniadania i obiady, od plaży 500m.
Apartament Zabuska - 036394796 Supraślu ul.Dominikańska
Tematyka: apartament kołobrzeg hotele łeba domki sopot trzesacz Świercze-Siółki domki letniskowe kaszuby
Polecamy również:
Campingi Bilczew Ośrodek wypoczynkowy Darłowo od wody 2km Hotele Annogóra Wolny pokuj Gąski tel 227941960 Ośrodki wczasowe Chłapowo tel 094655453 Pensjonaty Wisełka tel 771046507 Hotel Bodziachowska w Tykocinie
|
|
<
|
Zamknela znowu oczy i przez chwile sadzilam, ze jest zmeczona rozmowa. Ale jak moglam ufac Marcinowi, jezeli ciagle napotykalam jakies niedomowienia, niejasnosci? Stalam wiec na peronie i czekalam na odjazd pociagu. Mama otworzyla okno. Olo zauwazyl nas i odstawil grabie. Przeskoczyl grzadke astrow i szybko otworzyl furtke. Ja tego Ola na oczy nie widzialem. Owszem, Mada opowiadala mi o nim i na odleglosc chlopak wydawal sie nawet sympatyczny.
szko³a coachingu wpiernicz Gotowe projekty domów jednorodzinnych jednorodzinn bielizna erotyczna detoksykacjaPoczul widac chlod bo szczelniej otulil sie szlafrokiem i dlonie zanurzyl w rekawy. Poniewaz siedzial w pewnej odleglosci od biurka, krag lampy tylko glowe jego wylanial z cienia; stozkowate sklepienie lysej czaszki, twarz drobna i pomarszczona o waskich, zwiedlych wargach i z nosem, ktorego ostry zarys nadawal policzkom wyraz ptasiej drapieznosci. Spod polprzymknietych powiek zaledwie widac bylo zrenice: nikle, wyblakle pasemko, nieruchome, uwiezione, zdawalo sie, w skorupie woskowej. „To jest moj ojciec?” - pomyslal nagle Seweryn i ogarnelo go zdumienie, jakby po raz pierwszy odkryl nie znana dotad prawde. Coz go wlasciwie z tym smiesznym, zniedoleznialym czlowiekiem laczylo? Mlodosc, ktora w sobie czul, nie miala nic wspolnego z tamta przywiedla staroscia i sama mysl o prawdopodobienstwie jakiegokolwiek powinowactwa wydala mu sie obrazajaca i wstretna. Mial wrazenie, ze gdyby przez dluzszy czas przypatrywal sie ojcu, powtarzajac sobie jednoczesnie, ze to jest wlasnie ojciec, uczulby wreszcie do samego siebie nienawisc. „Gdybym mial kiedy tak wygladac - myslal - wolalbym nie zyc. Coz bowiem moze wynagrodzic podobna wegetacje, czymze sie jest, gdy przestaje sie przyciagac ludzi, a w ich oczach zamiast zainteresowania znajduje sie obojetnosc? A jednak kiedys... - Seweryn zagryzl wargi. - Nie, nigdy!”
Wtem Gejzanowski podniosl glowe i jego oczy, z wysilkiem wyluskane z woskowego okrycia, spoczely na Sewerynie.
- Wiec chcesz jutro? - powiedzial. - Dobrze... Zajdz do mnie rano, dam ci pieniadze na droge.
Seweryn tak byl przygotowany na odmowe, ze szybka zgoda ojca oszolomila go.
|